Owoce mojego nawrócenia

W przełomowym momencie mojego życia, na rozstaju dróg pomiędzy wyborem dobra i zła, Pan Bóg podał mi rękę, podniósł ze zniewolenia rozpaczy, depresji, beznadziei, zła które dotknęło każdą sferę mojego życia. Ten długotrwały proces poznawania i doświadczenia Bożej obecności zaczął się tutaj w Gliniance, na tej ,,Pobłogosławionej, Omodlonej Ziemi’’. Podczas Wieczoru Uwielbienia i Strefy Mocy w 2018 roku, działanie Bożej łaski było spotęgowane wszechobecną modlitwą. W sakramencie spowiedzi po raz pierwszy w życiu coś do mnie dotarło, nieznane uczucie wolności i poruszenie serca… Od tamtego momentu Pan Bóg dotyka mojego serca, ciała tak głęboko, że nie mogłam zejść z tej błogosławionej drogi.
Obecnie jestem innym, wolnym człowiekiem, któremu dane było, zwrócić się ku Panu Bogu oddać mu swoje życie, zaprosić do dnia codziennego. Czytaj dalej

Sam na sam z Bogiem

Szczęść Boże!

Jeszcze raz w kilku słowach pragnę podziękować Księdzu za możliwość tego, choć jednodniowego pielgrzymowania. Dawniej, gdy miałam możliwość iść przez całą pielgrzymkę, nie rozumiałam tych, którzy przyjeżdżali chociaż na jeden dzień, by móc przejść. W tym roku doświadczyłam tego samego. Stało się to faktem, choć wydawało się, że moje pielgrzymowanie leży poza moimi możliwościami, ale nie poza Bożą wszechmocą. 

Moje pierwsze pielgrzymkowe doświadczenie, to nieprzespana noc, w której moje uszy wyczulone na to, czy któreś z dzieci nie obudziło się, zbierały wszystkie odgłosy z podwórkowego pola namiotowego: krople deszczu, szczekający pies (i wołanie właściciela, żeby się uciszył), przeraźliwe chrapanie z sąsiedniego namiotu, kogut piejący długo przed właściwą pobudką i wreszcie budzik ustawiony w telefonie, który dzwonił, i dzwonił… gdzieś w namiocie. Czytaj dalej

List od Ks. Pawła Dąbrowy

Drodzy przyjaciele z Glinianki!

Nie tak dawno temu żegnaliśmy się na jakiś czas, a Pan Bóg już dał mi zebrać niemały bagaż doświadczeń. Częścią z nich pragnę się z Wami krótko podzielić.

Po krótkim odpoczynku już od początku lipca przebywam we Francji. Pierwszy miesiąc zastępowałem kapłana z mojej rodzimej, tarnowskiej diecezji w La Ferte sous Jouarre, niedaleko Paryża. Jako, że to wakacje, to zadań duszpasterskich nie było aż tak wiele, ale myślę, że nie zmarnowałem tego czasu. Oprócz – co oczywiste – codziennej mszy świętej z krótkim kazaniem po polsku i po francusku dla mieszkających tam i zajmujących się niemałym domem Polskiej Misji Katolickiej sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii i kilku innych osób, miałem też okazję uczestniczyć w kursie języka francuskiego w Paryżu. Przy okazji zwiedziłem to piękne miasto z tak ogromną ilością kościołów i miejsc związanych z naszą wiarą i z polskością także. Pozostały we Francji wszystkie święte nazwy ulic, placów i innych miejsc, ale niewiele niestety zostało z wiary w sercach ludzi. Niewiele osób regularnie praktykuje, bardzo mało się spowiada. Jest jednak jakiś promyk nadziei. Ci, którzy są w kościele naprawdę wiedzą po co i żyją w głębokiej relacji z Jezusem. Wbrew pozorom i my możemy sporo od nich się nauczyć. Z tęsknotą jednak myślę o kolejkach do konfesjonału także w Gliniance. W niedzielę do kaplicy przy domu polskim przybywało więcej osób (ok. 50-60). Zdecydowana większość z nich to Polacy. Była więc okazja do rozmów.

Czytaj dalej

Grupa Biało-Złota zaprasza na pielgrzymkę na Jasną Górę

Już 5 sierpnia 2019 r. grupa Biało – Złota wyruszy wraz z XXXIX Warszawską Akademicką Pielgrzymką Metropolitalną na pątniczy szlak prowadzący do Jasnogórskiego Sanktuarium

W tym roku będziemy pielgrzymować pod hasłem „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”

Biało – Złota jest jedną z grup WAPM. Znaczna część wiernych pielgrzymów naszej grupy pochodzi z okolic Mińska Mazowieckiego, Glinianki, Otwocka. Panująca w grupie atmosfera jest przyjazna zarówno dla młodzieży, jak i dla osób starszych; zawsze można liczyć na braterską pomoc, a radosny śpiew i gorliwa modlitwa pomagają przetrwać trud 10-dniowego pielgrzymowania. Czytaj dalej

Widzę, bo Jezus mnie dotknął i uzdrowił

Nazywam się Basia Witkowska, jestem żoną i matką dwóch wspaniałych córeczek Weroniki i Wiktorii. Mieszkam w Wiązownie i należę do tej społeczności.

3 lata temu a nawet dużo, dużo wcześniej moje życie było puste i smutne bez miłości ponieważ nie wierzyłam w Boga oraz że Jezus Żyje oraz w Miłość Bożą. Byłam zła i obrażona na cały świat, że w moim życiu dzieją się różne złe rzeczy np. że córeczka jest chora, że w pracy mi nie wychodzi, że zostałam oszukana. Obwiniałam tym wszystkich: moją rodzinę, przyjaciół oraz moich Klientów. Nie potrafiłam cieszyć się z małych rzeczy i przyjąć każdego dnia jako dobry, tylko że znowu coś złego się wydarzy. Frustracja we mnie narastała to tego stopnia, że odcięłam się kontaktów z rodziną,  przyjaciółmi. Czułam się oszukana przez wszystkich a przede wszystkim przez moją siostrę cioteczną oraz przez moich Klientów z pracy. Powiedziałam sobie, że nigdy im tego nie wybaczę.

Czytaj dalej

Oddaję Ci siebie i to dzieciątko

Witam moi kochani pragnę się podzielić swoim świadectwem, na razie pisemnie, dlatego że nie wiem, czy będę w stanie zrobić to na Wieczorze Uwielbienia. Zaraz wyjaśnię dlaczego.

W ubiegłym roku na wieczorze uwielbienia, gdy Witek prowadził modlitwę padły słowa prorocze dotyczące dziecka. Od trzech lat staraliśmy się z mężem i bez żadnego zastanowienia, gdy usłyszałam słowa przyjęłam i podziękowałam, za parę dni zrobiłam test i okazało się, że jestem w ciąży. Chwała Panu!!! Wielka radość. Z każdym się dzieliłam tym piękny cudem, które Pan uczynił. Razem z tą łaską, otrzymałam też łaskę zaufania Panu we wszystko co dotyczy mojego życia, dostałam łaskę pokoju, radości, wierzyłam głęboko, że Pan jest ze mną.

W 12 tygodniu okazało się, że pęcherzyk jest pusty nie ma zarodka! Tak jak mówiłam Zaufałam Panu i cokolwiek się stanie wierzyłam, że On będzie ze mną. Wróciłam do domu zrobiłam co w mojej mocy, poprosiłam o modlitwę wstawienniczą i oddałam to Jezusowi. Powiedziałam „Panie oddaję Ci Siebie i to dzieciątko, cokolwiek zadecydujesz niech tak się stanie”, nie zaprzeczam że liczyłam na cud! Ale to nie był ten moment. Za kilka dni trafiłam do szpitala z krwawieniem, poroniłam. Męczyłam się całą dobę, ponieważ miałam wybór, albo poddać się zabiegowi, albo samoistnie urodzić. W tę noc tak bardzo cierpiałam, ofiarowałam swój ból i cierpienie Panu w intencji grzeszników. Czytaj dalej